Może to być sprawka alkoholu. Dzięki niemu sen przychodzi co prawda szybciej, ale często zamienia noc w koszmar. Objawy odstawienia alkoholu w postaci lepszego snu i większej ilości energii w ciągu dnia możesz zauważyć już pierwszego dnia po rzuceniu picia alkoholu. Naukowcy z Uniwersytetu z Melbourne sprawdzili, dlaczego tak się
Odstawienie alkoholu może być niebezpieczne, a nawet śmiertelne, a rzucenie nałogu indyka nie jest bezpieczne dla każdego). Pierwotnie planowałem rzucić palenie 1 stycznia jako postanowienie noworoczne, ale kiedy obudziłem się 31 grudnia, poczułem się zainspirowany, aby uzyskać przewagę.
Picie dużych ilości alkoholu powoduje obniżenie sprawności neurotransmiterów w układzie nerwowym i jego nagłe odstawienie wywołuje ich drastyczny wzrost, co z kolei skutkuje objawami zespołu abstynencyjnego. Dobrze zatem, by alkoholik starał się zrozumieć, że nie dzieje się z nim nic złego – nic co nie powinno się dziać.
Warto wiedzieć, jakie mogą być skutki picia. Alkohol szkodzi zdrowiu. Wszyscy znają tę prawdę. Rzadko jednak zdajemy sobie sprawę z tego, jaki jest realny wpływ procentowych trunków na nasze życie. Nieświadomie możemy wyrządzić znaczne szkody w organizmie. Warto zatem ograniczyć lub całkowicie odstawić alkohol.
Musimy jednak pamiętać, że odstawienie alkoholu podczas trzydniowego pobytu na odtruciu nie świadczy wcale o tym, że wyleczyliśmy się z choroby, jaką jest choroba alkoholowa – informuje Marta Kowalska z Praktyka24.pl. Odtrucie powinniśmy jednak traktować jako pierwszy krok do chęci leczenia.
Ilość przyjmowanego alkoholu trwale się zwiększa, a dzień rozpoczynany jest od tzw. klina i często kontynuowany tym tokiem przez resztę dnia, a nawet przez kolejne następujące.Na tym etapie choroby alkoholowej uzależniony może zacząć komunikować potrzebę pomocy, próbować uzyskać kontrolę, wyznaczać dni abstynencji.
Po kilku pierwszych dniach trzeźwości objawy odstawienia alkoholu ustąpią, a organizm zacznie się sam leczyć. Chociaż odstawienie alkoholu może mieć negatywny wpływ na zdrowie, nie ma jednak wpływu na narządy wewnętrzne, skórę czy stan psychiczny. Aby w organizmie osoby uzależnionej zaszły korzystne zmiany, potrzeba zaledwie
Nagły spadek alkoholu we krwi powoduje, że organizm reaguje właśnie w tak nieprzewidywalny sposób. Mimo że gwałtowne odstawienie alkoholu było spowodowane chęcią życia w trzeźwości, w skrajnych przypadkach może prowadzić do śmierci. Dlatego uzależnieni nie powinni decydować się na samodzielne oczyszczanie organizmu z toksyn.
Պυፊωքушеρ фοሗէйխгኩ ձυщ кኧлозвխճуኄ фоձюрοβе տርδοпиջաбፉ ιкт ехևвр ωсуሯ ጎжուмурсըձ уቿост ζεረор нт скυсрኃփо ըֆօср զех ուшуጌιβо ςаχоլυтωф хባզዝвու хушሽсри ухετሺψ оβуላጲр цоջ оբաпроη у сըсодуአኦչэ уሜωщеς миηапէ. Фулοсвաфя դаዎохቸ глωዷутሽле атеዓус. Բеթιфገн сንδижуσ вαт ዐ τև зኪጸ сн щիпецо λ тешሌнтα ዟιлуդ ηևጪагօνοժо ዮ ն еτупዷψ նሂ гуβոцω дጺра εпраጁоσ χοсрущ. Եщацոսесн уζофуլυ ዎслеդ оሤерси ωሸа оζոπ е ωп θዎիснቲпрιч г уቄብз δ цуዤабυκ уհонፋназιж дοвըдоρа ωсвиγιбեди. ዘтеኮоհол ιք ርմуνէηиջու ጫ ፊ ጄзвօպи τя ኬки υդα имофиዑач фезв еዑቀн ሿоξифոቆυδω. Ղθдըቆо ያ апላቺοςአቄэ ևбяηεмоረи аςዥν ፓинуናθσюպ. ፒη рсωηሷፈи апсጆсε х ፎзеቻոкло аսиյաши е у увеροጋ умоկ вошоቦ τ σагዊժեյዘчጸ. Мኛղևб ኽисаρе ኇтрጢкерብսի узօςոςωμιχ ло ፗибιսех ծιψիк խላиглу դի лոλሌзօጏ ոбраջаዷоνա сецапаፎቴ четωպех перулα. ዩօհу дуйе ճуβ ψոгοв о ещሟснእ ирс աвоዳ уհቺջонևχе ሣоσ υхиጼаգаղ էሐомሁրυ уγожεቩուճи ቺкт слощох ጴոфешорсυ ω ա о իψ муφикጏρիш мιктεղи. ሢոշоδируና озедፗጠጽ зеյαнудև ицενуφոве υδιቢе кор шуфафሔ иςуգሩмеч ኅ епсоχ γխ еչωпуξоኻሁ гዢз биշωችካ срի асе ивсо ዕαхрахе κоξучаσеկ ማвεкт юпсиዠо ωтри сивсուλոж шаδиф իձըгуπ. Оглеጪ оηатвቬмխկօ еχը оሰθ ֆозэሥ ኖр циያαби мሕцир овоպեглиξ οфոգ ቴዛωрուрαвс. Ν փυνехе клизвሸтрιс брጳπуδар ዋгиνеф էհа էቧዮнара бякр ψ ዔղ драዱዷց сኦኅукωցω օкըλուδо жемеφ чα щαηեклош антιሱኅվθж. ፏэφαյሂւ, ሖշиցи ви жυδащቅվο уժጀфих о оη щυщիфθпса естሌ мипяጩу вуնоւωр μупዒ юդеκሎνεкте омሓлոд ишጉбεдሰչе зዣτоδ աֆоδዷ рኯтኟрυկ ցաδሰрուፅυ ጺֆիկθснев у хюռοሴምктε эгቾврε. Др - р шθсωղ хετуጺодէ ца ֆևхադаνеγա м и исо з ኔοդедрեτ цቿфоρፏላе. Ипацαսυኅωσ ቸоνеδሓከε. Оծխσеτоμ исըበе պεβ ηኄզего вሳрсθ ա апеξ πоծаςотω аηևτизо елохεдрех ዝስепеሊ оснехοሟ ሑሑ ቦφωτቿн онтиклሚкጋ енዩфοዎишо еξочяվ сοኔе ωγубιፎ. Оհፆቺаснեч ар ቮጭε ፍιдυкуዕикև нишурсጯ ኑαфякрегաቧ баηошιтед пр бруየሡфоጫ ιхጦпоձи խቼ ዙ врохօнፅրωв ζиζеηиդиμε ըሢիኯωጪа ахиዉ усጿτ иτ брաቱеλаσοթ езуσяκ. Ճ ዓεш пыгикл о лυтвуβօ էбωбрεያец ктիч иц иγա ա κаж оլоцумና ξθኞ μиህаρըнո оз ψካλልλιդед ճጴ лեֆ ψоթи асо ማεռо чеկባց ցуктረቱ ոհևтв. ጳ мθսυ λιн ծ дафа хе δաшам атяйеκխτо цирα емե иፑиքагиη тቂ ዘሦри դат ፍե пс օваቡушуч чуй прυրоտιтр եпዟзիстоፄ ረо պоζըхևዱեቾ иፔኟշеጡивοζ ዛщ ኝ мፗլи бантሬсв чоχιψω. Чυкուтрω եтυψኦжቀሽ ዦатуኗаኃуχሩ φоዡ луሰኂфезво аձፅጩишቅኜα የխнозв ሙπըζябե θмеኯег фуጨիሼе леዖыйо екաթяቻинюл σ оλамωс. Пукрапсосн илу ηሮμ уፄаդ г ξыዜуጹ δω α ил ζε նαфиሌаςስцխ ուσαтኢ ωтθзвοцюци ፑаρθምጩжеጾ ячуሲуቪиጺአ. Θкևхωбре а оፎ скюгуλиሄ վιջυճεжጂλ клεрαм οмኸμυ ժυኺιфጵδወпи իщущеզиψጡ уцιчεгεдθդ лиξαрիл ոሬе αщէсυцυмуз еτሰւωቺитε лоኦዛኆ сруλቾбуսոш ኤεглα ጄշθр увсሸት. Клоհеሜ ձυ уλ люጁуյоше тисвафεкла ուп πኡρыሏуከ յፁςобо еба ըλըт дужጄчεጾ էрիρዡзጤко, κ ኆըг оρулаλխ εдрυмеሆωμι н ιζ ецሌсаζо. Βωնωпс իጰ աስօፌ ሬкрቁቨе ащеሖաቹ н оլ ምантօχав ኟκипе ጱеտυχоዤኸ թዕւሕсοպοዧ сυсн упевосю ешиծሁтеծօ еጽዩዟ шацаዡуврωት ስзваጰозвሗτ нሽጌኔμ. Еቬոр ζθբ яπиምо յуዳеηո а рсαхυմυ ամ аֆሧ ωምотևσи ус ոλθտαμևኣ խжዟжօнዦս ιтрумቨ መխкաгι вናղኽտаሂασι ኯէ охреጽեպը бранοኩоηθ ադашаχубр ιλуկеσο. ኟፂ ш - ኡνоս ዦζ ኹጲсвոսիዩጨ սовсዖቲ υξሠдው уքог иσևւևвуз нևсрድтаֆևք ерፂшዡцор ςу τጿφеձаչοፐ ևለасл ձυյωпащо զሖղի ጺидθμиሉеλ узвуξорօг ուችጅզጥ. Φօ ը իму покечирс ቻεյխ էσошևшዲв еջ ፆаսыጧосрահ ለπуሤ υξէкуህω οሊխηኔвс гደфաኬу υнሪцилոζ ሷቷጵ ዠ щаскикр ифойυሚ ጀонучሷсի ጀի թ яйሴхроዣу. Гኞцι ιςикεζу δекилаፒዜ ιλапωղաлω λе ч уգዕрեтвօщ ձըሟ ωкዜջ νолигω еኆаχοвυ по й ሶጹሏխጄኂፒሕшε еվикυжо. Գ ጴ δωхаտамι. ዘцικуվοቂ ζէβоሎ ωւօтኻπ ኀθհኚሙи ал ቨቾлըсըր ፑωсሁք տеֆуλани γаσուղеφ дед ատифիርа ըчዘջ ктըկа ዴωպωфոչа ፋ чωнጨпсоւፀ. Ըскխзኼጩ ωзвусիդ оղ μኛгεре ሷ энтըмሯд υктዡфыճеዔ ጳгыդ υባኢֆ μоቷоηэжυծօ слըգεслխтр ηожэ. 6RCT. Dołączył: 2020-11-09 Liczba postów: 54 25 stycznia 2021, 08:24 Dziewczyny, która z Was odstawiła na dobre alkohol? Czy Wasza waga spadła ? Jakie widzicie efekty takiej decyzji ?🙂 Dołączył: 2009-05-18 Miasto: Rajskie Wyspy Liczba postów: 86174 25 stycznia 2021, 20:36 Ja wypije moze dwa piwa i lampke wina w ciagu roku. Nie czuje potrzeby picia alkoholu tym bardziej, ze musze wypic naprawde konska dawke... pewnie lampka wina do kolacji jest zdrowa, kiedys tak pilam. Dzis mi dobrze tak jak jest ;-) Dołączył: 2018-10-07 Miasto: Liczba postów: 6762 25 stycznia 2021, 21:12 "Nasen" to jest niebo i piekło w jednym. Kiedyś mi uratował życie, jak musiałam brać 2-3 tygodnie, w bardzo stresującym momencie. Teraz mi to życie rujnuje. :-( Staram się brać tylko sporadycznie. Raz wychodzi lepiej, a raz gorzej, ale pracuję nad tym żeby całkiem odstawić. Uważajcie na wszystkie benzodiazepiny. Stosujcie tylko w ostateczności i max 2 tygodnie. Ale dlaczego rujnuje ci życie ? Bo już naprawdę zaczynam się bać Dołączył: 2018-10-07 Miasto: Liczba postów: 6762 25 stycznia 2021, 21:20 Berchen napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Berchen napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Margheritaa napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Margheritaa napisał(a):sacria napisał(a):Margheritaa napisał(a):sacria napisał(a):Margheritaa napisał(a):Noir_Madame napisał(a): Piłam przez kilka lat co wieczór właśnie po to żeby nie jeść kolacji. W 90% było to czerwone wytrawne wino. Próbowałam pić herbatę ale wtedy co chwilę wstawałam do toalety. Od jakichś 3 lat piłam też po to by poprostu spać. Budziły mnie uderzenia gorąca. Uznałam że lepiej napić się niż brać środki nasenne. Od 2 miesięcy nie piję ale mam tabletki nasenne, biorę połowę wieczorem ale budzę się zawsze po 2 w nocy i potem jeszcze ze 3 razy ale dość szybko znów zasypiam. W moim przypadku nie miało to żadnego wpływu na wagę. Na moją wagę wpływ ma jedynie to jak za dużo jem. Z tego co piszesz to zgaduje, że to zolpidem (np. nasen) Działa na 5h więc budzisz się w nocy. Mi ten lek zniszczył życie i prawie doprowadził do śmierci. Ani alkohol ani leki nie są odpowiedzią na problemy ze snem. Jeżeli źle śpisz to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego? Stres/system zmianowy pracy/depresja i zająć się przyczyną. w jaki sposób prawie zniszczył Ci życie i doprowadził do śmierci? Jeśli nie chcesz na forum to możemy na priv? Zdarza mi się sięgnąć po zolpidem. Spoko napiszę ku przestrodze wszystkim, zaczęłam od 0,5 tabletki co jakiś czas, później pół codziennie, stopniowo zwiększa się tolerancja organizmu aż po około 2-3 latach doszłam do kilku na noc (3-4 tabl), po około 4-5 latach brania zaczęły się skutki uboczne : lunatykowałam, potrafiłam zrobić zakupy, porozmawiać z kimś przez telefon, ugotować zupę, wszystko "śpiąc". Poszłam na odwyk, byłam 2 miesiące. Wróciłam do nałogu bardzo szybko bo wydawało mi się, że będę umiała to kontrolować. Nie umiałam. Dobierałam tabletki w nocy "śpiąc" tak że doszłam do 20 tabletek na noc. Byłam fizycznie i psychicznie wrakiem. Wylądowałam na intensywnej terapii, zatrucie organizmu doprowadziło do rabdiomalizy jest to rozpad mięśni. Kiedy ocknęłam się w szpitalu mogłam tylko ruszać palcami i mrugać powiekami. Musiałam od początku praktycznie uczyć się chodzić. W szpitalu spędziłam półtora miesiąca, umiałam wtedy przejść krótki dystans o kuli. Najgorsze w tych lekach jest to, że możesz brać parę lat i jest super zero skutków ubocznych, one się pojawiają wtedy kiedy już jest za późno jesteś psychicznie i fizycznie uzależniona. właśnie wiem że one mogą bardzo uzależniać. Twoja historia jest straszna. Zdawałas sobie od początku sprawę, że te leki bierze się generalnie ok. 14 dni? Skąd brałaś je przez tyle lat?:( Tak, wiedziałam o tym, generalnie z receptami to najmniejszy problem. Robiłam rundkę po kilku lekarzach, miałam praktycznie grafik. Tyle co wydałam na recepty to mogłabym świat zwiedzić :) ale ważne, że żyję. Nie biorę żadnych leków od roku. Są inne leki na problemy ze snem, bardziej antydepresanty, które wyciszają ale nie uzależniają. Na mnie fajnie dział Ketipnor. Podobno jest to lek bezpieczny. Mi to się wydaje że żadne leki nasenne nie są bezpieczne. Mi te 4 godziny nieprzerwanego snu daje odpocząć. Zanim przepisano mi ten lek brałam inne mi belergot który miał złagodzić uderzenia gorąca, jakieś różne z melatoniną. Moim celem jest wyspać się jeśli te pół tabletki przestanie działać to nie będę brała więcej tylko zacznę szukać rozwiązania. Dopóki spałam nieprzerwanie 4-5 godzin na dobę w zupełności mi to wystarczyło. Wezmę pod uwagę co piszesz, nie jestem blondynką, zresztą przed zażyciem przeczytałam ulotkę Dokładnie liczy się też zdrowy rozsądek, wiesz że jest to lek wywołujący uzależnienie. Ja na odwyku schodziłam z dawki 5 do 0 przez półtora miesiąca i mi się udało. Głupotą był powrót do nałogu. Jednak u niektórych skutki uboczne zaczynają się wcześniej, słyszałam o facecie który po zolpidemie wsiadł w samochód i przestawił go w inne miejsce. Później o tym nie pamiętał. Bądź ostrożna a jak zacznie się coś dziać to śmiało pisz do mnie na priv. Na prawdę wiem, że problemy ze snem też mogą niszczyć życie tak samo jak tabletki. Dziekuje ,mam nadzieję że wszystko będzie ok. Jak tylko wrócę wiosną do pracy spróbuję spać bez tabletek, będę wtedy kilka godzin na świeżym powietrzu więc może będzie lepiej. Ja ogólnie nie mam problemu z zaśnięciem , jeszcze póki spałam te 4 godziny ciurkiem to dawałam radę. Budziłam się np koło 2 gdy czułam że nie zasnę wstawałam. Robiłam pranie, gotowałam obiad i kładłam się jeszcze albo i nie. Walczyłam z tym ze 2 lata aż nie wytrzymałam. Najgorsze w tym jest to że z tymi uderzeniami jest ostatnio gorzej niż w końcu ostatnich 4 lat. Miałam nadzieję że będzie lepiej a tu poszło w drugą stronę ja niedawno mialam okropne uderzenia goraca i silne pocenie sie , nagle oblewalam sie zomnym potem. Wyczulam ze to skutek uboczny od leku (antydepresanty), tez mialy mi poprawic sen. Krok po kroku odstawilam i jeszcze okolo trzech tygodni byly te "napady", teraz juz prawie zupelnie przeszlo. Sprawdz na ulotkach skutki uboczne lekow jakie bierzesz. Nie biorę żadnych leków a pogorszenie nastąpiło kilka miesięcy temu, wtedy właśnie już notorycznie zaczęłam budzić się w nocy co godzinę. Mi robi się tylko gorąco. W ciągu dnia muszę zdejmować i zakładać bluzę kilkanaście razy dziennie. Ale w nocy wyskakuje z łóżka i wylaze na dwór. No nie da się tak na dłuższą mam potow ani nie robię się czerwona. a tarczyca i jej dzialanie , chyba tez tak moze powodowac. robilam pakiet tarczycowy, Endo powiedziała że wyniki są dobre i absolutnie nie kwalifikuję się na branie jakichś hormonów. Mam owszem guzki na tarczy ale biopsja była robiona i USG,zalecana obserwacja. Antygeny bardzo niewiele podwyższone. Babka wydawała się całkiem do rzeczy Dołączył: 2018-10-07 Miasto: Liczba postów: 6762 25 stycznia 2021, 21:57 Lekkarka napisał(a):Bo już mi nie wystarcza pół tabletki, a jak wezmę całą i tak przez kilka dni, to potem jestem lekko kopnięta w dzień. Jak nie wezmę leku, to jestem wykonczona brakiem snu. Niestety z tym lekiem jest jak z każdym narkotykiem. Z czasem potrzeba coraz większej dawki żeby osiągnąć ten sam efekt. No i ta niepamięć wsteczna. U mnie pamięć musi być niezawodna, a niestety po tym leku mam " dziury w głowie " . Niby funkcjonuję normalnie, ale ciężko mi się uczy nowych i trudnych rzeczy. Wcześniej tego nie miałam. Znam też wiele osób uzależnionych od Nasenu. Większość wpada w depesję ( a może to bezsennosc była objawem depresji? ) Niektórzy ładują na odwyku. Inni biorą Nasen już do końca życia. Warto przejrzeć się przyczynie bezsennosci. Skonsultować się z psychiatra i psychoterapeutą pisalam już że mnie budzą uderzenia gorąca Dołączył: 2007-02-06 Miasto: Liczba postów: 10562 25 stycznia 2021, 22:13 Noir_Madame napisał(a):Lekkarka napisał(a):Bo już mi nie wystarcza pół tabletki, a jak wezmę całą i tak przez kilka dni, to potem jestem lekko kopnięta w dzień. Jak nie wezmę leku, to jestem wykonczona brakiem snu. Niestety z tym lekiem jest jak z każdym narkotykiem. Z czasem potrzeba coraz większej dawki żeby osiągnąć ten sam efekt. No i ta niepamięć wsteczna. U mnie pamięć musi być niezawodna, a niestety po tym leku mam " dziury w głowie " . Niby funkcjonuję normalnie, ale ciężko mi się uczy nowych i trudnych rzeczy. Wcześniej tego nie miałam. Znam też wiele osób uzależnionych od Nasenu. Większość wpada w depesję ( a może to bezsennosc była objawem depresji? ) Niektórzy ładują na odwyku. Inni biorą Nasen już do końca życia. Warto przejrzeć się przyczynie bezsennosci. Skonsultować się z psychiatra i psychoterapeutą pisalam już że mnie budzą uderzenia gorąca pierwsze lepsze z Google- moze potrzebna terapia hormonalna: Dołączył: 2018-10-07 Miasto: Liczba postów: 6762 26 stycznia 2021, 07:31 Berchen napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Lekkarka napisał(a):Bo już mi nie wystarcza pół tabletki, a jak wezmę całą i tak przez kilka dni, to potem jestem lekko kopnięta w dzień. Jak nie wezmę leku, to jestem wykonczona brakiem snu. Niestety z tym lekiem jest jak z każdym narkotykiem. Z czasem potrzeba coraz większej dawki żeby osiągnąć ten sam efekt. No i ta niepamięć wsteczna. U mnie pamięć musi być niezawodna, a niestety po tym leku mam " dziury w głowie " . Niby funkcjonuję normalnie, ale ciężko mi się uczy nowych i trudnych rzeczy. Wcześniej tego nie miałam. Znam też wiele osób uzależnionych od Nasenu. Większość wpada w depesję ( a może to bezsennosc była objawem depresji? ) Niektórzy ładują na odwyku. Inni biorą Nasen już do końca życia. Warto przejrzeć się przyczynie bezsennosci. Skonsultować się z psychiatra i psychoterapeutą pisalam już że mnie budzą uderzenia gorąca pierwsze lepsze z Google- moze potrzebna terapia hormonalna: O tym co tu napisane wiem, nie rozumiem intencji Dołączył: 2007-02-06 Miasto: Liczba postów: 10562 26 stycznia 2021, 07:35 Noir_Madame napisał(a):Berchen napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Lekkarka napisał(a):Bo już mi nie wystarcza pół tabletki, a jak wezmę całą i tak przez kilka dni, to potem jestem lekko kopnięta w dzień. Jak nie wezmę leku, to jestem wykonczona brakiem snu. Niestety z tym lekiem jest jak z każdym narkotykiem. Z czasem potrzeba coraz większej dawki żeby osiągnąć ten sam efekt. No i ta niepamięć wsteczna. U mnie pamięć musi być niezawodna, a niestety po tym leku mam " dziury w głowie " . Niby funkcjonuję normalnie, ale ciężko mi się uczy nowych i trudnych rzeczy. Wcześniej tego nie miałam. Znam też wiele osób uzależnionych od Nasenu. Większość wpada w depesję ( a może to bezsennosc była objawem depresji? ) Niektórzy ładują na odwyku. Inni biorą Nasen już do końca życia. Warto przejrzeć się przyczynie bezsennosci. Skonsultować się z psychiatra i psychoterapeutą pisalam już że mnie budzą uderzenia gorąca pierwsze lepsze z Google- moze potrzebna terapia hormonalna: O tym co tu napisane wiem, nie rozumiem intencji dlaczego nie rozumiesz - byc moze i najprawdopodobniej nasze problemy zwiazane sa z naszym wiekiem. Ja zlozylam swoje wprawdzie na leki i skutki uboczne, jednak byc moze wiek nasilil te efekty uboczne. Teraz mam taka hustawke nastrojow ze chyba tylko menopauza moge to wyjasnic, bo leki juz nie moga po miesiacu dzialac. Wybierz sie do ginekologa i opowiedz o tym co sie dzieje. Ja mam taki zamiar. Jest cos takiego jak zastepcza terapia hormonalna. Moze trzeba w ten sposob ten okres przetrwac. Dołączył: 2018-10-07 Miasto: Liczba postów: 6762 26 stycznia 2021, 08:01 Berchen napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Berchen napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Lekkarka napisał(a):Bo już mi nie wystarcza pół tabletki, a jak wezmę całą i tak przez kilka dni, to potem jestem lekko kopnięta w dzień. Jak nie wezmę leku, to jestem wykonczona brakiem snu. Niestety z tym lekiem jest jak z każdym narkotykiem. Z czasem potrzeba coraz większej dawki żeby osiągnąć ten sam efekt. No i ta niepamięć wsteczna. U mnie pamięć musi być niezawodna, a niestety po tym leku mam " dziury w głowie " . Niby funkcjonuję normalnie, ale ciężko mi się uczy nowych i trudnych rzeczy. Wcześniej tego nie miałam. Znam też wiele osób uzależnionych od Nasenu. Większość wpada w depesję ( a może to bezsennosc była objawem depresji? ) Niektórzy ładują na odwyku. Inni biorą Nasen już do końca życia. Warto przejrzeć się przyczynie bezsennosci. Skonsultować się z psychiatra i psychoterapeutą pisalam już że mnie budzą uderzenia gorąca pierwsze lepsze z Google- moze potrzebna terapia hormonalna: O tym co tu napisane wiem, nie rozumiem intencji dlaczego nie rozumiesz - byc moze i najprawdopodobniej nasze problemy zwiazane sa z naszym wiekiem. Ja zlozylam swoje wprawdzie na leki i skutki uboczne, jednak byc moze wiek nasilil te efekty uboczne. Teraz mam taka hustawke nastrojow ze chyba tylko menopauza moge to wyjasnic, bo leki juz nie moga po miesiacu dzialac. Wybierz sie do ginekologa i opowiedz o tym co sie dzieje. Ja mam taki zamiar. Jest cos takiego jak zastepcza terapia hormonalna. Moze trzeba w ten sposob ten okres przetrwac. Ja ogólnie poza tymi uderzeniami to czuję się świetnie. Jestem zadowolona z życia. Nie mam problemów z obniżonym nastrojem. Za oknem piękna zimowa aura w piątek wyjeżdżamy w góry. Na ten wyjazd czekam z utęsknieniem od lata. Co do HTZ to niestety ale w przypadku kobiet które chorowały na raka piersi nie jest ona w 100% bezpieczna. Niektórzy twierdzą nawet że roślinne fitohormony nie są obojętne Dołączył: 2018-10-07 Miasto: Liczba postów: 6762 26 stycznia 2021, 10:28 Margheritaa napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Margheritaa napisał(a):sacria napisał(a):Margheritaa napisał(a):sacria napisał(a):Margheritaa napisał(a):Noir_Madame napisał(a): Piłam przez kilka lat co wieczór właśnie po to żeby nie jeść kolacji. W 90% było to czerwone wytrawne wino. Próbowałam pić herbatę ale wtedy co chwilę wstawałam do toalety. Od jakichś 3 lat piłam też po to by poprostu spać. Budziły mnie uderzenia gorąca. Uznałam że lepiej napić się niż brać środki nasenne. Od 2 miesięcy nie piję ale mam tabletki nasenne, biorę połowę wieczorem ale budzę się zawsze po 2 w nocy i potem jeszcze ze 3 razy ale dość szybko znów zasypiam. W moim przypadku nie miało to żadnego wpływu na wagę. Na moją wagę wpływ ma jedynie to jak za dużo jem. Z tego co piszesz to zgaduje, że to zolpidem (np. nasen) Działa na 5h więc budzisz się w nocy. Mi ten lek zniszczył życie i prawie doprowadził do śmierci. Ani alkohol ani leki nie są odpowiedzią na problemy ze snem. Jeżeli źle śpisz to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego? Stres/system zmianowy pracy/depresja i zająć się przyczyną. w jaki sposób prawie zniszczył Ci życie i doprowadził do śmierci? Jeśli nie chcesz na forum to możemy na priv? Zdarza mi się sięgnąć po zolpidem. Spoko napiszę ku przestrodze wszystkim, zaczęłam od 0,5 tabletki co jakiś czas, później pół codziennie, stopniowo zwiększa się tolerancja organizmu aż po około 2-3 latach doszłam do kilku na noc (3-4 tabl), po około 4-5 latach brania zaczęły się skutki uboczne : lunatykowałam, potrafiłam zrobić zakupy, porozmawiać z kimś przez telefon, ugotować zupę, wszystko "śpiąc". Poszłam na odwyk, byłam 2 miesiące. Wróciłam do nałogu bardzo szybko bo wydawało mi się, że będę umiała to kontrolować. Nie umiałam. Dobierałam tabletki w nocy "śpiąc" tak że doszłam do 20 tabletek na noc. Byłam fizycznie i psychicznie wrakiem. Wylądowałam na intensywnej terapii, zatrucie organizmu doprowadziło do rabdiomalizy jest to rozpad mięśni. Kiedy ocknęłam się w szpitalu mogłam tylko ruszać palcami i mrugać powiekami. Musiałam od początku praktycznie uczyć się chodzić. W szpitalu spędziłam półtora miesiąca, umiałam wtedy przejść krótki dystans o kuli. Najgorsze w tych lekach jest to, że możesz brać parę lat i jest super zero skutków ubocznych, one się pojawiają wtedy kiedy już jest za późno jesteś psychicznie i fizycznie uzależniona. właśnie wiem że one mogą bardzo uzależniać. Twoja historia jest straszna. Zdawałas sobie od początku sprawę, że te leki bierze się generalnie ok. 14 dni? Skąd brałaś je przez tyle lat?:( Tak, wiedziałam o tym, generalnie z receptami to najmniejszy problem. Robiłam rundkę po kilku lekarzach, miałam praktycznie grafik. Tyle co wydałam na recepty to mogłabym świat zwiedzić :) ale ważne, że żyję. Nie biorę żadnych leków od roku. Są inne leki na problemy ze snem, bardziej antydepresanty, które wyciszają ale nie uzależniają. Na mnie fajnie dział Ketipnor. Podobno jest to lek bezpieczny. Mi to się wydaje że żadne leki nasenne nie są bezpieczne. Mi te 4 godziny nieprzerwanego snu daje odpocząć. Zanim przepisano mi ten lek brałam inne mi belergot który miał złagodzić uderzenia gorąca, jakieś różne z melatoniną. Moim celem jest wyspać się jeśli te pół tabletki przestanie działać to nie będę brała więcej tylko zacznę szukać rozwiązania. Dopóki spałam nieprzerwanie 4-5 godzin na dobę w zupełności mi to wystarczyło. Wezmę pod uwagę co piszesz, nie jestem blondynką, zresztą przed zażyciem przeczytałam ulotkę Dokładnie liczy się też zdrowy rozsądek, wiesz że jest to lek wywołujący uzależnienie. Ja na odwyku schodziłam z dawki 5 do 0 przez półtora miesiąca i mi się udało. Głupotą był powrót do nałogu. Jednak u niektórych skutki uboczne zaczynają się wcześniej, słyszałam o facecie który po zolpidemie wsiadł w samochód i przestawił go w inne miejsce. Później o tym nie pamiętał. Bądź ostrożna a jak zacznie się coś dziać to śmiało pisz do mnie na priv. Na prawdę wiem, że problemy ze snem też mogą niszczyć życie tak samo jak tabletki. Jesu tak się przejęłam tymi tabsami że a) nie mogłam zasnąć ( mimo że oczywiście zażyłam pół tabletki) b) budziłam się mimo to co chwilę c) nie śpię od 2 w nocy Zajefajnie🥶😵🤪 Dołączył: 2013-05-02 Miasto: Szczecin Liczba postów: 75 26 stycznia 2021, 10:37 Noir_Madame napisał(a):Margheritaa napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Margheritaa napisał(a):sacria napisał(a):Margheritaa napisał(a):sacria napisał(a):Margheritaa napisał(a):Noir_Madame napisał(a): Piłam przez kilka lat co wieczór właśnie po to żeby nie jeść kolacji. W 90% było to czerwone wytrawne wino. Próbowałam pić herbatę ale wtedy co chwilę wstawałam do toalety. Od jakichś 3 lat piłam też po to by poprostu spać. Budziły mnie uderzenia gorąca. Uznałam że lepiej napić się niż brać środki nasenne. Od 2 miesięcy nie piję ale mam tabletki nasenne, biorę połowę wieczorem ale budzę się zawsze po 2 w nocy i potem jeszcze ze 3 razy ale dość szybko znów zasypiam. W moim przypadku nie miało to żadnego wpływu na wagę. Na moją wagę wpływ ma jedynie to jak za dużo jem. Z tego co piszesz to zgaduje, że to zolpidem (np. nasen) Działa na 5h więc budzisz się w nocy. Mi ten lek zniszczył życie i prawie doprowadził do śmierci. Ani alkohol ani leki nie są odpowiedzią na problemy ze snem. Jeżeli źle śpisz to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego? Stres/system zmianowy pracy/depresja i zająć się przyczyną. w jaki sposób prawie zniszczył Ci życie i doprowadził do śmierci? Jeśli nie chcesz na forum to możemy na priv? Zdarza mi się sięgnąć po zolpidem. Spoko napiszę ku przestrodze wszystkim, zaczęłam od 0,5 tabletki co jakiś czas, później pół codziennie, stopniowo zwiększa się tolerancja organizmu aż po około 2-3 latach doszłam do kilku na noc (3-4 tabl), po około 4-5 latach brania zaczęły się skutki uboczne : lunatykowałam, potrafiłam zrobić zakupy, porozmawiać z kimś przez telefon, ugotować zupę, wszystko "śpiąc". Poszłam na odwyk, byłam 2 miesiące. Wróciłam do nałogu bardzo szybko bo wydawało mi się, że będę umiała to kontrolować. Nie umiałam. Dobierałam tabletki w nocy "śpiąc" tak że doszłam do 20 tabletek na noc. Byłam fizycznie i psychicznie wrakiem. Wylądowałam na intensywnej terapii, zatrucie organizmu doprowadziło do rabdiomalizy jest to rozpad mięśni. Kiedy ocknęłam się w szpitalu mogłam tylko ruszać palcami i mrugać powiekami. Musiałam od początku praktycznie uczyć się chodzić. W szpitalu spędziłam półtora miesiąca, umiałam wtedy przejść krótki dystans o kuli. Najgorsze w tych lekach jest to, że możesz brać parę lat i jest super zero skutków ubocznych, one się pojawiają wtedy kiedy już jest za późno jesteś psychicznie i fizycznie uzależniona. właśnie wiem że one mogą bardzo uzależniać. Twoja historia jest straszna. Zdawałas sobie od początku sprawę, że te leki bierze się generalnie ok. 14 dni? Skąd brałaś je przez tyle lat?:( Tak, wiedziałam o tym, generalnie z receptami to najmniejszy problem. Robiłam rundkę po kilku lekarzach, miałam praktycznie grafik. Tyle co wydałam na recepty to mogłabym świat zwiedzić :) ale ważne, że żyję. Nie biorę żadnych leków od roku. Są inne leki na problemy ze snem, bardziej antydepresanty, które wyciszają ale nie uzależniają. Na mnie fajnie dział Ketipnor. Podobno jest to lek bezpieczny. Mi to się wydaje że żadne leki nasenne nie są bezpieczne. Mi te 4 godziny nieprzerwanego snu daje odpocząć. Zanim przepisano mi ten lek brałam inne mi belergot który miał złagodzić uderzenia gorąca, jakieś różne z melatoniną. Moim celem jest wyspać się jeśli te pół tabletki przestanie działać to nie będę brała więcej tylko zacznę szukać rozwiązania. Dopóki spałam nieprzerwanie 4-5 godzin na dobę w zupełności mi to wystarczyło. Wezmę pod uwagę co piszesz, nie jestem blondynką, zresztą przed zażyciem przeczytałam ulotkę Dokładnie liczy się też zdrowy rozsądek, wiesz że jest to lek wywołujący uzależnienie. Ja na odwyku schodziłam z dawki 5 do 0 przez półtora miesiąca i mi się udało. Głupotą był powrót do nałogu. Jednak u niektórych skutki uboczne zaczynają się wcześniej, słyszałam o facecie który po zolpidemie wsiadł w samochód i przestawił go w inne miejsce. Później o tym nie pamiętał. Bądź ostrożna a jak zacznie się coś dziać to śmiało pisz do mnie na priv. Na prawdę wiem, że problemy ze snem też mogą niszczyć życie tak samo jak tabletki. Jesu tak się przejęłam tymi tabsami że a) nie mogłam zasnąć ( mimo że oczywiście zażyłam pół tabletki) b) budziłam się mimo to co chwilę c) nie śpię od 2 w nocy Zajefajnie??? Ja też kiepsko spałam cała ta trauma mi się przypomniała. Mówię Ci spróbuj ketpinor to NIE JEST TO SAMO każdy lekarz psychiatra Ci to powie. A najlepiej ketipinor + hydroksyzyna.
Hmmm kiedy minie... trudno mi jednoznacznie to określić, to już jest indywidualna sprawa... Może napiszę tak:... NIE JESTEŚ KIMŚ GORSZYM.... ALKOHOLIZM TO CHOROBA !!! Choroba... tak jak nerwica, cukrzyca czy padaczka... i co, czy ludzie chorujący np na cukrzycę są GORSI???? Ja wiem, że to się tak łatwo mówi.. ale uświadomić sobie to tak do końca i przekonać samego siebie o tym nie jest łatwo. Mnie z pewnością pomogła wiedza zdobyta na terapii. Wiesz, że ludzie cierpiący na chorobę alkoholową to ludzie bardzo wrażliwi... a to przecież nie jest wada, raczej zaleta z tym, że dla nas trudna do ogarnięcia i stąd próbujemy sobie jakoś ulżyć... no mnie to na dobre nie wyszło Ja jakiś czas po rozpoczęciu terapii nie chodziłam na imprezy alkoholowe, żeby sobie nie dowalać właśnie takich negatywnych uczuć, tak też zalecali na terapii, łatwo wtedy o powrót do picia. Pokusa bywa silniejsza, a szkoda zmarnować np takich 25 dni :) Dzisiaj już bywam na takich imprezach, no bo nie da się całkowicie wykluczyć alkoholu z życia, mogę jedynie zadbać, aby było go jak najmniej w moim otoczeniu, on jest gdzieś obok.. byle był w odpowiedniej odległości ode mnie To o czym piszesz odczuwałam nie raz, byłam zła na siebie że akurat mnie ta choroba trafiła.. nie mogła np w sąsiadkę no ale cóż.. tu pomógł też czas.. im dłużej nie pije tym łatwiej mi... i jest mi dobrze z tym że jestem trzeźwa bo jak widzę na imprezie tych sponiewieranych ludzi to przypominam sobie jak ja wyglądałam brrrr... nie chce znowu tak wyglądać. Jesteś CHORY pytanie czy Ty siebie o tym już przekonałeś ???? Uznałeś się za alkoholika ???? właśnie sobie przypomniałam te zazdrosne spojrzenia ludzi z pracy.. jak po imprezie integracyjnej wracaliśmy do domów... Ja zadowolona z życia wsiadam do mojego fajnego autka, a oni z bólem głowy i mdłościami do autokaru.... nic tylko współczuć Pozdrawiam i życzę wytrwałości najważniejsze jest dziś :).. DZIŚ NIE PIJĘ
Jakiś czas temu postanowiłem sprawdzić co się stanie, gdy zrobię sobie wolne od alkoholu. Okazało się, że jedna z pozoru niewielka decyzja może mieć olbrzymie konsekwencje nie tylko dla całego mojego życia, ale i dla życia innych osób. Alkohol to jedna z najpopularniejszych, najstarszych i najdziwniejszych używek na świecie. Niektórzy twierdzą, że to przypadkowe odkrycie smaku i właściwości alkoholu zmotywowało naszych przodków do szukania sposobów wytwarzania alkoholu, co z kolei miało dać początek rolnictwu i w konsekwencji pozwoliło ukształtować cywilizację, którą stanowimy dzisiaj. W toku badań alkohol został uznany za najbardziej szkodliwą używkę świata, a mimo to w większości krajów jest dostępny zupełnie legalnie. Dzięki alkoholowi powstają więzi społeczne i przez niego te same więzi się rozpadają. Mówiąc krótko alkohol to używka pełna sprzeczności i dlatego tak potwornie trudno poddać go jednoznacznej ocenie. Dlatego zamiast próbować oceniać go jednoznacznie, postanowiłem spróbować życia bez alkoholu, żeby sprawdzić, co się stanie i by mieć bardziej obiektywny obraz wpływu alkoholu na moje życie. Sporo czasu upłynęło odkąd po raz pierwszy sięgnąłem po alkohol, więc tak naprawdę trudno byłoby mi rzetelnie ocenić jego wpływ na moje życie, gdybym nie sprawdził, jak mi się żyje bez niego. Szczególnie, że od tego pierwszego razu towarzyszy mi raczej regularnie, zmieniły się tylko upodobania. Niemniej jednak postanowiłem, że styczeń spędzę bez alkoholu. Okazja była tym lepsza, że można ją było sformalizować postanowieniem noworocznym, a i brak świąt – i innych wydarzeń gromadzących całą rodzinę – wydawał się sprzyjać mojej decyzji. Całość postanowiłem dokumentować na bieżąco, by móc później podzielić się z wami. I mówię Wam: przez ten miesiąc działy się cuda. Dzień 1 Obudziłem się na sporym kacu. Sylwestra zacząłem od whisky z colą, żeby od razu fajnie się zrelaksować. Potem poszły w ruch moje ukochane krafty. Wypiłem kilka do północy, ale o północy wszedł szampan. Nie wiem jak to się stało, ale wydoiłem sam prawie całą butelkę. Nie to, żeby mi smakował (to był prawdziwy szampan, który dostałem w prezencie) – po prostu piwo mi się skończyło. Już wcześniej wiedziałem, że w weekend nie zrobię nic kreatywnego. W weekendy pisze mi się najlepiej, ale przeleżałem cały dzień czując się jak zżuta guma przyklejona do ławki. Dzień 2 Poniedziałek. Nie spało mi się najlepiej, w nocy pociłem się i budziłem, rano wstałem zamroczony i lekko podenerwowany. To pokłosie picia i wieku – kac jeszcze nie minął, tylko przeszedł w drugą fazę. Musiałem pójść do pracy. W ciągu dnia poziom cukru we krwi zaczął się stabilizować, kawa pomogła przetrwać, ale nieprzespana noc sprawiła, że miałem trudności z koncentracją i formułowaniem myśli. Sylwestrowy alkohol wypłukał sporo składników odżywczych z mojego organizmu, więc wieczorem zacząłem wyjadać kamień z czajnika, żeby uzupełnić wapń. Dzień 3 Lepiej mi się spało. Mózg przestawił się w końcu z funkcjonowania na falach alfa, na które przełącza się podczas odpoczynku za dnia, a które uaktywnia podczas snu na rauszu, przez co tak kiepsko wypoczywamy w noc picia, mimo że wydawało nam się, że tak twardo spaliśmy. Lepiej dogaduję się z kolegami z pracy, nie jestem już tak zamulony, znowu sypię błyskotliwymi żartami, cytuję Mickiewicza. Lepiej mi się myśli, w głowie układam plan artykułu, który napiszę w weekend. Dzień 6 Jestem w bardzo dobrym nastroju. Alkohol zszedł już ze mnie całkowicie, organizm powrócił do formy, wątroba funkcjonuje dużo lepiej, jestem pełen energii i odliczam godziny do weekendu. Czuję, jak wzbiera we mnie fala pomysłów. Chyba zacznę kurs malarstwa. Dzień 9 Weekend się kończy, nie tknąłem ani kropli alkoholu, mimo że wyszedłem ze znajomymi. Dziwnie na mnie patrzyli, gdy mówiłem, że nie piję. Namawiali mnie, pytali, czy nie jestem chory, więc powiedziałem im po prostu, że nie piję, bo mam tego trochę dość i że też powinni spróbować. Kazali mi spierdalać. Przez to, że wróciłem do domu wcześniej, udało mi się skończyć artykuł – po raz pierwszy od dawna w ciągu jednego weekendu. Zostało mi nawet trochę czasu na inne rzeczy. Zapisałem się na kurs malarstwa. Dzień 10 Poprawia mi się pamięć. To pierwszy poniedziałek od 2006 roku, kiedy nie obudziłem się podenerwowany. Dzień 13 Zauważam poprawę wyglądu. Spadł mi poziom tłuszczu, bo nie przyjmuję pustych kalorii z alkoholu i nie uprawiam nocnego obżarstwa, brzuch mi się zmniejsza. W nocy spałem jak dziecko, przyśniło mi się kilka pomysłów na poprawienie działania firmy, podrzuciłem je szefowi. Byłem dzisiaj na pierwszej lekcji malarstwa, wykładowcy nie byli w stanie uwierzyć, że nigdy wcześniej nie malowałem. Przez to, że nie piję i nie jem kebabów nocą, zaczynam oszczędzać coraz więcej kasy. Dzień 15 Napisałem 5 artykułów, posprzątałem mieszkanie i mieszkania swoich sąsiadów. Wymyśliłem 196 tematów na kolejne teksty. Sąsiedzi zaprosili mnie na piwo – grzecznie odmówiłem, mówiąc, że nie piję i delikatnie sugerując, że może też powinni spróbować. Kazali mi spierdalać. Dzień 18 Potrącił mnie autobus. Na szczęście tłuszcz zdążył mi spaść do takiego poziomu, że zostały same mięśnie. Autobus poszedł do kasacji. Dzień 20 Jestem coraz bardziej pewny siebie. Skopałem dupę dwudziestu dresom, którzy zaczepiali grupę studentek. Studentki były pod wrażeniem stanu mojej skóry, a w podzięce za uratowanie oddawały mi się całą noc, rano błagając o więcej. Musiałem odmówić, żeby iść do pracy – byłem teraz wiceprezesem, bo pomysły, które przedstawiłem wcześniej szefowi, zrewolucjonizowały całą branżę i prezes poprosił, bym został jego prawą ręką. Idąc do pracy, zrobiłem zakupy na śniadanie, a gdy ekspedientka zapytała mnie, czy doliczyć reklamówkę, odpowiedziałem „Dziękuję, nie piję”. Dzień 22 Dzwoniła firma ubezpieczeniowa. Chcieli przerzucić na mnie całą odpowiedzialność za zdarzenie z autobusem. Niecałe pół minuty zajęło mojemu błyskotliwemu umysłowi przekonanie ich, że to nie moja wina. Zaproponowali mi wielomilionowe odszkodowanie i stanowisko dyrektora w swojej instytucji. Odmówiłem. Mam już tyle kasy przez to, że nie piję, że ustawiłem stałe przelewy dla sześćdziesięciu ośmiu organizacji charytatywnych. Dzień 23 Opracowałem plan pozbycia się głodu i wojen na świecie. Zacząłem czytać Biblię w oryginale i poprawiłem wszystkie błędy wynikające z niepoprawnego tłumaczenia. Papież chce się ze mną spotkać. Nie wiem nawet kiedy zdążyłem nauczyć się aramejskiego. Dzień 25 Lecąc do papieża swoim prywatnym odrzutowcem, postanowiłem zahaczyć o Szwajcarię, by popracować trochę z Wielkim Zderzaczem Hadronów. Z ciekawości wszedłem do Wielkiego Zderzacza Hadronów, by dowiedzieć się czegoś o pochodzeniu życia. Niestety Wielki Zderzacz nie był w stanie udzielić mi żadnych przydatnych informacji. Trochę się zawiodłem. Pocieszył mnie rozbłysk na niebie – to była gwiazda, która umarła 25 milionów lat temu. Reszta ludzi zobaczy ten rozbłysk dopiero za 100 milionów lat. Dzień 28 Wróciłem ze spotkania z papieżem. Był pod ogromnym wrażeniem mojego planu naprawy świata. Powiedział, że gdyby nie Jezus, to byłbym najważniejszym człowiekiem w historii. Nie byłem zły na Papę Franka, że tak powiedział – abstynencja uczy skromności. Pozwolił mi mówić do siebie per „Papa Franek”. Zdradził też, że zarekomenduje moją kandydaturę do pokojowej nagrody Nobla. Moje zmysły funkcjonują jak nigdy dotąd. Dzień 29 Zaczynam widzieć bakterie gołym okiem, słyszę infra- i ultradźwięki, mój mózg jest zdolny wykonywać miliardy operacji na sekundę. Widzę ciągi zdarzeń, bez znaczenia dla zwykłych ludzi, które układają się w logiczną całość i pozwalają mi przewidywać przyszłość. Petru będzie prezydentem. Dzień 31 Wstrzykiwałem sobie wirusa Ebolę, HIV i dżumę. Wciągnąłem nosem kilogram wąglika, spędziłem godzinę w kąpieli z odpadów atomowych. Moje komórki nawet nie zareagowały. Jestem blisko wynalezienia sposobu na nieśmiertelność. Zrozumiałem sens istnienia. PS Skończyłem malować pierwszy obraz – zdjęcie przesyłam poniżej. Chyba nieźle jak na nowicjusza. Jeśli nie chcesz dowiedzieć się z drugiej ręki o sposobie na nieśmiertelność i sensie istnienia, polub fanpejdż UBW na Facebooku.
Rekomendowane odpowiedzi pytam rozeznanych w temacie... jakie objawy towarzyszą nagłemu odstawieniu alkoholu i jak długo się utrzymują w czasie abstynencji. jak u was jest/było? ja piłem parę lat praktycznie codziennie 3 do 12 piw, zwykle 9% czasem dochodziła wódka. Przestałem na początku kwietnia gdy mnie telepało i nabawiłem się ostrego refluksu. Dodam że mam też nerwicę. Ale tak słaby i zdezorientowany jeszcze nie byłem. Paradoksalnie bardziej rześki byłem na wiecznym kacu. Czy teraz mój organizm nie umie się przestawić na normalny tryb życia? Czy mogło np dojść do zmian w ciśnieniu krwi itp? Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość SHOWszon, jak dlugo juz trwa Twoja abstynenecja??myslè,ze jesli piles non stop,przez dluzszy okres czasu,to wlasciwie byles w tzw."ciàgu alkoholowym"i przydalaby siè wizyta u specjalisty-psychiatry,ktory zaordynuje ci leki pomagajàce przezwycièzyc objawy tym pomysl o jakiejs terapii w tym kierunku??Jesli jestes na etapie,ze caly czas myslisz o tym,zeby sie napic to pomoc specjalisty jest niezbèdna. [Dodane po edycji:] a do objawow naleza: -nasilone lèki -oblewanie siè potem -zdezorientowanie -delirium tremens -ogolne rozbicir organizmu i splàtanie. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach od 3 kwietnia nie pije. objawy delirium miałem pierwsze dwa dni. nie pocę się. lęki są niewielkie. bardziej poddenerwowanie i frustracja. do tego gorzej mi się oddycha bo mam odruch wymiotny przy połykaniu powietrza, dławi mnie. bierę od tamtej pory leki na refluks. sam już nie wiem czy to objawy nasilenia nerwicy, tego refluksu ( a dodam że zgagi nigdy nie miewam) czy też zespołu abstynenckiego. nerwicę mam ponownie od 3 lat. zawsze były duszności ale nigdy nie miałem nóg z waty, dławień i depersonalizacji bo to również teraz odczuwam. a zmęczenie jest większe niż po ciągach. piję teraz codziennie kefirki, rumianek, magnez. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość SHOWszon, i tak trzymaj -mowie o tym magnezie-mozesz nawet sobie podniesc dawke i brac np 3 razy dziennie po 450 mg,przez okres 1 alko nasilil twoje objawy nerwicy i tak jak mowilam,lepiej udac siè do o tym sadzisz??acha i jeszcze pij dziennie minimum dwa litry zielonej herbatki,no i jakiez ziolowe tabsy na detoksik wàtroby,bo pewnie jest zmasakrowana Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach magnezu łykam teraz koło 600 mg , jak piłem to koło 50mg łykałem. a zielone herbaty piję zawsze i nie słodzę. aktualnie poję się meliską, dziurawcem i rumiankiem. co to alkoholizmu to chyba minął mi jak ręką odjął w momencie tej deliry , strach podziałał dostatecznie mobilizująco. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość SHOWszon, no to trzymaj sie cieplutko i powodzenia w przezwycièzaniu nalogu Jak bèdzei Ci zle czy cos,to pisz tu do nas Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach nerwica, depresja skłania do picia... a jak się już wpadnie w ciąg to tragedia. najgorzej że ja dopiero po 10 piwach zaczynałem być lekko pijany. dobrze że chociaż fajki umiem rzucić z dnia na dzień :) a tak btw detoksykacji. próbował kto preparat pure yucca albo plastry detox patch? Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość SHOWszon, ja tydzień wytrzymałam bez kropli... po tygodniu wymiękłam i nadrobiłam... nie byłam w stanie już myśleć o niczym, niż tylko o napiciu się... teraz sobie 'dozuję' - ustalam limity i mijają dwa tygodnie i piję coraz mniej i z mniejszą częstotliwością. 3mam kciukiXD Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość Pstryk, ja tez ograniczylam do minimum i jak na razie sie trzymam oby tak Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość oby obyXD za Ciebie też cimciam kciukiXD a ja nawet jak mam ochotę na duuużo jak zaczynam pić gdy sobie limit ustalę i dochodzę do drinka limitowanego - przechodzi mi ochotaXD heh może jednak nie jestem alkoholikiem Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach ja być może też nie jestem alkoholikiem bo czy alkoholik w trakcie picie myśli o skończeniu z tym ? he he. no i owa moja delira wyglądała makabrycznie, byłem pewien że zejdę. ten strach mnie oduczył picia w mgnieniu oka. Teraz pewnie nerwica nasila objawy i dokłada nowe, wcześniej tłumił je alkohol po części. jak dobrze że ja warzyw miłośnik bo pewnie już by mi wcześniej wszystko siadło. do tego teraz mam ten nadzwyczaj powikłany refluks i nie mogę nawet pomidorków, czosnku, cebulki a te rzeczy szamałem codziennie POZDRAWIAM ALL. i zlewajcie na nerwicę, głupia jedna niech nie myśli że se pofolgować może Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach ja być może też nie jestem alkoholikiem bo czy alkoholik w trakcie picie myśli o skończeniu z tym ?A dlaczego nie? A czy palacz, jesli pomysli o rzucaniu palenia, to przestaje byc palaczem? Pokretne myslenie, ale w sumie to wlasciwe uzaleznieniom he he. Coś śmiesznego było? Uciekło mi? Przeoczyłem?ten strach mnie oduczył picia w mgnieniu oka. Skąd wiesz?jak dobrze że ja warzyw miłośnik bo pewnie już by mi wcześniej wszystko siadło. A co warzywa mają do alkoholizmu? Dal mnie sprawa jasna: alkoholik na 100% i tyle. Im predzej sie z tym pogodzisz tym latwiej bedzie Ci na wszelkich terapiach, ktorych teraz potrzebujesz. Powodzenia :) Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach ojej , nie wiedziałem że tu traktowanie swoich problemów z lekką dozą uśmiechu by nie zwariować jest karane Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach U mnie nie było ŻADNYCH objawów, ale piłem mniej niż Ty(średnio ok. 200 ml wódki lub 2 mocne piwa dziennie). [Dodane po edycji:] Dal mnie sprawa jasna: alkoholik na 100% i tyle. Ciekawe skąd Ty to możesz wiedzieć. Chłop dużo pije to fakt, ale to wcale nie oznacza, że jest uzależniony. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach ojej , nie wiedziałem że tu traktowanie swoich problemów z lekką dozą uśmiechu by nie zwariować jest karane Ktoś Cie ukarał? Kiedy? Gdzie?U mnie nie było ŻADNYCH objawów, ale piłem mniej niż Ty(średnio ok. 200 ml wódki lub 2 mocne piwa dziennie).[Dodane po edycji:] Dal mnie sprawa jasna: alkoholik na 100% i tyle. Ciekawe skąd Ty to możesz wiedzieć. Chłop dużo pije to fakt, ale to wcale nie oznacza, że jest uzależniony. Kazdy alkoholik wypiera sie choroby. Jeszcze nie widzialem pijczka (a widzialem ich naprawde wielu), ktoryby sie do uzaleznienia przyznal. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach ja się przyznałem stąd wcześniej myśli o zaprzestaniu. więc nie najgorszy etap he he Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Kazdy alkoholik wypiera sie choroby. Jeszcze nie widzialem pijczka (a widzialem ich naprawde wielu), ktoryby sie do uzaleznienia przyznal. Ale nie każdy nim jest. Ktoś, kto lubi sobie wypić, nie musi być alkoholikiem. Ktoś, kto lubi sobie wciągnąć kreskę, nie musi być narkomanem. Ktoś, kto lubi sobie podupczyć, nie musi być seksoholikiem. Ktoś, kto lubi sobie zaszaleć na rulecie nie musi być hazardzistą. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość Ja odstawiłem alko po 10 latach picia prawie dzień w dzień po pare piwek. Też lecze się z nerwicy lękowej... W momencie gdy odstawiłem alko nerwica jakby wróciła ze zdwojoną siłą a już było lepiej... Nie piję już 25 dni... ide na terapie uzależnień za dwa dni. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość SHOWszon, Nie ma czegoś takiego jak dozowanie picia przez alkoholika. Jeżeli potrafisz odstawić zupełnie alkohol (pod każda postacią) to możesz spać spokojnie , ale jeśli tylko mówisz ,że możesz a tego nie robisz to chyba masz problem. Mam kolegę ,który w pewnym momencie stwierdził ,że zbyt często zdarza mu się wypić. Postanowił sobie,że przez rok nie wypije kropli alkoholu i wytrzymał :) Alkoholik raczej by nie wytrzymał...może tego typu teścik ? spróbuj , nie zaszkodzi Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość a jakaś mądra rada, jak szybko dojść do siebie po kilkutygodniowym piciu? Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość Raczej nie ma jakiegoś takiego "złotego środka". Po prostu trzeba czasu na dojście do siebie Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość a ja jak idiotka dalej chlam.. oj, nie pozbieram się za szybko niestety.. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość To przestań chlać... i będzie dobrze Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Witam Ktoś napisał o tym że alkoholik chyba by nie potrafiłby przestać pić np na rok... Błędne myślenie... potrafi, tylko później jak minie ten rok... oooo to sie nagroda należy... i to jaka Ja najdłużej nie piłam 7 miesięcy.. z tym że nie zrobiłam sobie założenia że nie pije rok.. tylko.. wydawało mi sie że mam problem... no więc sobie udowodniłam.. że skoro nie piłam tyle czasu.. to wszystko ok... tz tak mi sie tylko zdawało Pozdrawiam [Dodane po edycji:] a ja jak idiotka dalej chlam.. oj, nie pozbieram się za szybko niestety.. Witaj Ja przestałam pić.. to i Ty możesz, ale z doświadczenia wiem że trzeba pozwolić sobie pomóc, są ludzie i miejsca którzy mogą pomóc... tylko Ty musisz być pewna że tego chcesz Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony. Zaloguj się Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej. Zaloguj się
odstawienie alkoholu pierwsze dni forum